Bezpieczeństwo na polskich drogach



Wiele mówi się o bezpieczeństwie na drogach i o zagrożeniach jakie powodują (szczególnie młodzi) kierowcy.
Czy tak jest na prawdę ?
Czy kampania pokazująca zdjęcia z takich wypadków rzeczywiście trafi do kierowców ?

Po pierwsze należy się było zastanowić jakie są przyczyny wypadków.
– Nadmierna prędkość ??? (tak często powtarzana) – czasami tak, ale to nie jest najważniejsze.
– Pijani kierowcy ? – owszem ale to nie wszystko,
– Stan naszych dróg ? – tak i to w dużym stopniu.
– Bezmyślność kierowców ? – O TAK – właśnie TO jest najczęstszą przyczyną wypadków.
– Bezmyślność pozostałych uczestników ruchu ? – TAK, imho druga najważniejsze przyczyna wypadków.

Teraz kiedy już wiemy (przynajmniej moim zdaniem) co jest powodem tak wielu wypadków, możemy się zastanowić, czy taka kampania coś da.

Czysta logika wskazuje że nic nie da (lub da w bardzo małym stopniu) – dlaczego ?
Bo tego typu obrazy trafiają do ludzi myślących, z wyobraźnią. Natomiast wypadki powodują ludzie bez wyobraźni (bezmózgowcy,pajace,barany itp.)* , a więc nie ma możliwości aby to przemówiło do kogoś kto nie myśli.
Niestety taka jest prawda.
(Oczywiście nie bierzemy pod uwagę kolizji spowodowanych uszkodzeniami samochodu, np. przebite koło, najechanie na coś co leży na drodze itp. – Raz jadąc w zimie i wychodząc z zakrętu zobaczyłem nagle leżące na drodze „brony” całe szczęście udało mi się je ominąć i zepchnąć do rowu przy drodze)

Czy jest więc coś co możemy zrobić ?
Najchętniej bym powiedział, że nie ma się czym przejmować i im szybciej się pozabijają tym lepiej dla innych kierowców.
Niestety takie rozumowanie ma 2 poważne wady.
Po pierwsze w kolizjach z reguły biorą udział co najmniej 2 pojazdy (chyba że trafi w drzewo itp.), więc poszkodowany może być również normalny uczestnik ruchu.
Po drugie, jak to mówią „głupich nie sieją – sami się rodzą” więc nie ma możliwości aby wyeliminować ich raz na zawsze.

Co więc można zrobić ?
Naprawdę nie wiem, ale choć nie widzę jakichś realnych możliwości poprawy bezpieczeństwa, to uważam że trzeba próbować wszelkich sposobów, aby jednak na naszych drogach było bezpieczniej.

Wielu (wiele) z Was zastanawia się dlaczego uważam, że prędkość, pijani kierowcy itp. nie są aż takim zagrożeniem.
To bardzo proste.

PRĘDKOŚĆ
Przy przekroczeniu dozwolonej prędkości o 10 km/h policjant może wystawić i zapewne wystawi nam mandat.
Dlaczego ? – bo to jest nadmierna prędkość i stwarzamy zagrożenie.
TAAAK ??? – to dlaczego w dzień (dobra widoczność) w terenie zabudowanym dozwolone jest 50 km/h a po 23:00 do 6:00 dozwolona jest prędkość 60 km/h ?
Przecież w nocy jest gorsza widoczność. Nie widać innych pojazdów poruszających się bez oświetlenia. Nie widać pieszych poruszających blisko jezdni. Oślepiają nas światła innych pojazdów.
Tłumaczenie jest takie „w nocy jest mniejszy ruch”. No tak ale przecież jeżeli nawet jest dozwolone 70 km/h to nie pojedzie się nawet 60, jeżeli nie ma możliwości bo inne pojazdy przed nami poruszają się wolniej. Więc co tu ma ograniczenie prędkości do bezpieczeństwa skoro i tak dostosowujemy się do innych uczestników ruchu. Oczywiście są „debile” którzy potrafią wyprzedzać na trzeciego, na zakręcie, przed przejściem dla pieszych, tuż przed wzniesieniem, ale wtedy nawet jadąc 50 km/h (czyli zgodnie z przepisami) można spowodować wypadek. Więc problemem nie jest prędkość tylko BEZMYŚLNOŚĆ kierujących.
Następna sprawa. Jak wiadomo na terenie zabudowanym jest ograniczenie do 50 km/h. Co z tego, skoro wszyscy (łącznie z policją , no chyba że jadą sobie 30 km/h w tempie patrolowym) jadą w granicach 70-80 km/h, i jakoś nie ma 1000 wypadków dziennie.
Prędkość nie ma żadnego znaczenia jeżeli się myśli. A skoro kierowca myśli to zwolni w miejscach niebezpiecznych bez względu na to do ilu będzie ograniczenie. Nieraz zwalniałem do 50 km/h w miejscu gdzie było dozwolone 90 km/h, bo nie miałem wystarczającej widoczności lub widziałem pieszych lub dzieci w okolicach drogi – wystarczy myśleć.

PIJANI KIEROWCY
To jest bardzo kontrowersyjny temat. Po pierwsze uważam że trzeba bardzo wyraźnie rozróżnić „pijanych” od tych „po spożyciu”.
O ile uważam że pijanym powinno walić się ogromne mandaty lub/oraz karać więzieniem, to kierowca po spożyciu alkoholu imho wcale nie zagraża bezpieczeństwu (jeżeli trochę myśli). Jak w każdym przypadku kierowców trzeba podzielić na myślących i debili.
Myślący nigdy nie siądzie pijany do samochodu. Więc zastanówmy się nad kierowcą „po spożyciu”. Taki delikwent może myśleć lub nie. Jeżeli nie myśli to spowoduje wypadek i tu wracamy do pierwszej podstawowej przyczyny wypadków (bezmyślność). Jeżeli jednak myśli to zdaje sobie sprawę że jego że nie jest tak sprawny (reflex itp.) i będzie jechał dużo wolniej niż normalnie żeby tylko nie spowodować jakiejkolwiek kolizji, bo zdaje sobie sprawę że w przypadku trafienia na policję ma „przechlapane”. Będzie więc jechał bardzo ostrożnie (DUŻO OSTROŻNIEJ NIŻ POZOSTALI KIEROWCY) mając oczy dookoła głowy, bo będzie się bał konsekwencji.
Tak więc dalej uważam, że BEZMYŚLNOŚĆ to podstawowa przyczyna wypadków.

STAN DRÓG
No tak – temat rzeka.
Słyszałem raz wypowiedź jednego człowieka w audycji radiowej, który powiedział, że „zamiast ładować pieniądze w budowanie wysepek spowalniających i innych bzdur, lepiej by było przeznaczyć te pieniądze na poszerzenie naszych dróg”. Po zastanowieniu doszedłem do wniosku że facet ma 100% racji.
Problem stanu naszych dróg wpływa na bezpieczeństwo i BARDZO wpływa na nasze portfele.
Niestety tutaj nawet myślenie nic nie da.
Dziurawe ulice w miastach a w szczególności na uliczkach osiedlowych to koszmar. Jadąc taką ulicą mamy 3 możliwości:
(1) skupić się na jezdni i omijać dziury oraz wystające studzienki (wtedy nie widzimy znaków, innych samochodów, i pieszych)
(2) patrzeć przed siebie i rozwalić sobie samochód na wystających elementach naszej infrastruktury drogowej lub dziurach
(3) nie jeździć samochodem
Nie wiele pomoże nam zwalnianie, bo o ile ominiemy dziurę lub studzienkę to tzw. „leżącego policjanta” już nie ominiemy.
Na uliczkach osiedlowych jest ograniczenie prędkości, ale poruszając się z dozwoloną prędkością na 100% rozwalimy sobie zawieszenie.
Musimy więc jechać sporo poniżej dozwolonej prędkości. Niestety nawet to powoduje dużo szybsze zniszczenie zawieszenia.
Osobiście mam 8 takich przeszkód w drodze do pracy wyjeżdżając z osiedla.
Dziennie muszę zaliczyć co najmniej 16 razy takie bujanie. A leżeli chcę pojechać na zakupy lub mam coś innego do załatwienia to należy tę ilość pomnożyć.
Rocznie muszę zaliczyć ok. 500 wyjazdów z domu, więc 500*16=8000 bujnięć. Po 5 latach (jeżdżąc tylko przez osiedle) samochód zalicza co najmniej 40.000 bujnięć a doliczyć trzeba dziury i inne przeszkody.
A TO WSZYSTKO W IMIĘ MOJEGO BEZPIECZEŃSTWA !
No to ja dziękuję za takie bezpieczeństwo.
Zastanawiam się nawet czy nie można pozwać osiedla lub Urzędu Miasta o odszkodowanie za celowe niszczenie samochodu.

To wszystko właśnie wpływa na nasze bezpieczeństwo. Zużyte amortyzatory to nie tylko dłuższa droga hamowania, lecz również dużo mniejsza stabilność samochodu na zakrętach, o komforcie jazdy nie wspomnę. Jeżeli chcemy jeździć bezpiecznie musimy sporo wydawać na remonty pojazdu i to wcale nie z własnej winy.
Jak widać brakiem myślenia wykazują się nie tylko niektórzy kierowcy lecz również i nasza „kochana” władza.

STATYSTYKA
Z moich obserwacji wynika że 80% wypadków śmiertelnych, poza terenem zabudowanym to uderzenia w drzewo.
– Wytnijmy drzewa wzdłuż dróg i po problemie. Wypadki które będą, przynajmniej nie będą śmiertelne.

W wypadkach w mieście najczęściej poszkodowanymi są piesi.
– Piesi tak samo jak kierowcy powinni odpowiadać za łamanie przepisów. Nie raz i nie dwa, stojąc na przejściu dla pieszych widziałem jak piesi włażą na przejście przy czerwonym świetle. Nie pamiętam natomiast kiedy ostatnio widziałem żeby samochód stojący na skrzyżowaniu nagle stwierdził że pojedzie (bo przecież nic nie jedzie).
Kary dla pieszych powinny być takie same jak dla kierowców. Pobłażanie pieszym sprawia że czyją się bezkarni a w przypadku kolizji nie mają żadnych szans, nie mówiąc już o tym że to i tak kierowca jest najbardziej narażony na konsekwencje, pomimo że wina leży po stronie pieszego.
Piesi czasami przebiegają pomiędzy samochodami, powodując zagrożenie dla siebie i innych. Kierowca widząc takiego pieszego zaczyna raptownie hamować lub odbija w bok aby uniknąć zderzenia, co może spowodować kolizję z innym pojazdem lub z innymi pieszymi.

W przyrodzie jest zasada że większy ma rację. I niestety tak samo należałoby postępować z pieszymi, aby w końcu zrozumieli jakie sprowadzają niebezpieczeństwo na siebie i innych. Wtedy zaczęliby zastanawiać się nad swoim postępowaniem. Babcie o kulach i matki z wózkami to standard w przełażeniu w niedozwolonym miejscu.
Przecież konstytucja wyraźnie mówi o równości wobec prawa. GDZIE JEST ta równość ???

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 1.0/10 (1 vote cast)
VN:F [1.9.22_1171]
Rating: -1 (from 1 vote)
Bezpieczeństwo na polskich drogach, 1.0 out of 10 based on 1 rating
Podziel się na:
  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Flaker
  • Gadu-Gadu Live
  • LinkedIn
  • MySpace
  • PDF
  • RSS
  • Twitter
  • Wykop
  • Śledzik

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Kategorie
Ankieta

Która kasa lepsza ?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...